Menu

Po co sięgnąć, co przeczytać

Kiedy masz jakieś wątpliwości, idź do biblioteki - Ron Weasley

Dla dzieci

G E N I A L N A !!!

wdm.dg

Wielu czytających ma swoich ulubionych autorów, na których książki czeka z niecierpliwością. Pisarzy, którzy nigdy nas nie zawodzą - nawet w słabszej formie są lepsi od innych. Ta, o której teraz napiszę jest autora, który nie miał słabszych książek.

Znacie jakieś mity greckie? Na pewno. Jeżeli w teleturnieju trafi się pytanie - wymień 5 postaci z mitologii greckiej - to 90% będzie potrafiło na nie odpowiedzieć (mam nadzieję). A co jeśli zapytają o mity słowiańskie? Znacie? Wiele osób odpowie, że nie. Ciężko dostać jakieś ciekawe wydanie mitologii słowiańskiej. Najczęściej są to prawie naukowe teksty o wierzeniach naszych przodków, skierowane raczej do znawców i pasjonatów. Wersja dla dzieci? Nawet nie wiem czy istnieje...

Teraz już jest! Zadbał o to Łukasz Wierzbicki, autor fenomenalnej "Afryki Kazika" oraz innych wspaniałych książek., m.in "Machiną przez Chiny".

"Drzewo" jest RE-WE-LA-CYJ-NE! Swój egzemplarz kupiłam w dzień premiery i od razu przeczytałam. Dlaczego recenzuję dopiero teraz? Mam taką zasadę, że lepiej jest odczekać chwilkę po lekturze, żeby móc napisać opinię "na chłodno". W przypadku najnowszej książki Wierzbickiego okazało się, że nawet kilka miesięcy po premierze jestem zachwycona.

Co jest w tej pozycji tak wyjątkowego? Po pierwsze tematyka - mitologia grecka i rzymska ma kilkanaście rożnych wydań - dla młodych, starszych, dla pasjonatów i dla tych zaciekawionych. Mitologia słowiańska nie jest tak popularna (dlaczego?) oraz, moim zdaniem, trudna do opowiedzenia młodszemu czytelnikowi. A Wierzbickiemu się udało - nawet sposób prowadzenia narracji - ktoś snuje opowieść - jest moim zdaniem strzałem w dziesiątkę. Zebrane mity są niezwykle ciekawe, a dodatkowo książka podzielona jest na dwie części. Jedna jest opowieścią, gawędą, a druga to wyjaśnienia autora - skąd czerpał inspirację, przypisy i odnośniki do opracowań, z których korzystał. Dzięki temu czytelnik zainteresowany tematem może łatwo nakarmić swoją rozbudzoną ciekawość.

No i oprawa graficzna - świetne rysunki, przepiękne zdjęcia. Są doskonałym uzupełnieniem całości. Och! Och! Och!

Polecam każdemu "Drzewo"! Czytajcie, kupujcie jako prezent i zachwycajcie się. Dowiedzmy się jakie są nasze korzenie.

Ja nawet dzień, w którym wystawiam swoją opinię wybrałam nieprzypadkowo. Jutro wyjeżdżam na urlop - nie będzie nowego wpisu przez kilka dni. Dzięki temu każdy kto trafi na mojego bloga w tym czasie zobaczy tę notatkę jako pierwszą :)

drzewookldrzjs

Moja ocena: 11/10

Tytuł: Drzewo

Autor: Łukasz Wierzbicki

Dla kogo: DLA ABSOLUTNIE WSZYSTKICH

Domek dla myszek

wdm.dg

     Podróże po książkach dla dzieci mogą naprawdę zaskoczyć. Czytelnik może trafić na prawdziwą perełkę, która swoją formą zachwyci nie tylko tych najmłodszych.

    Tak było ze mną i książeczką "Mysi domek. Sam i Julia". Historia jest banalnie prosta - w krótkich opowiadaniach przedstawione jest życie dwóch myszek. Sam i Julia to przyjaciele - mają swoją kryjówkę, pomagają robić naleśniki czy chodzą na urodziny. Ich przygody to zwyczajne historyjki, na które mały czytelnik zareaguje z uśmiechem - "Też to robiłem".

     Nie w opowiastkach jednak drzemie siła książki, lecz w jej ilustracjach. Karina Schaapman, autorka, jest jednocześnie projektantką i twórcą "Mysiego domku". Ilustracje do przygód Sama i Julia są zdjęciami domu, który Pani Karina zbudowała. Dbałość o szczegóły sprawia, że każdą fotografię można oglądać przez długi czas i zachwycać się detalami. Z wciąż rosnącym zdumieniem odnajdowałam na ilustracjach rzeczy, które znam: "przebijankę" z Ikei, "Dziennik Anny Frank" czy komiksy ze Spidermenem. Najbardziej niesamowite są dla mnie jednak wszelakie drobiazgi, na które zwykle nawet nie zwraca się uwagi, a o których twórczyni pamiętała - koronki przy obrusikach, malunki na talerzach, niepoukładane książki na regałach i wiele innych rzeczy.

     Lubię patrzeć na reakcje dorosłych, którzy trafiają na "Mysi domek" - po chwili przeglądania kartek zapominają, że mają przed oczami pozycję dla najmłodszych czytelników i z wielką uwagą oglądają kolejne ilustracje do przygód Sama i Julii. Ich reakcje są chyba najlepszą rekomendacją tej książeczki.

mysi domek. sam i julia

   

O kurce, która chciała zobaczyć morze

wdm.dg

Autor: Christian Jolibois

Tytuł : " O kurce, która chciała zobaczyć morze".

      Książka jest pierwszą częścią zabawnej serii " Kurczaki Luzaki". Opowiada o przygodach małej, białej kurki o imieniu Carmella , która chciała zobaczyć morze.

      Realizując swoje marzenia ucieka z rodzinnego kurnika i dociera nad morze. Bawiącą się kurkę na morzu zastaje wieczór , a ona sama zostaje  z dala od lądu. Wyławia ją załoga statku Krzysztofa Kolumba, tam grozi jej jedna straszliwe niebezpieczeństwo przed którym ratuje ją to ,że w ostatniej chwili znosi jajko. A pewnego ranka po wielu dniach żeglugi na horyzoncie pojawia się plaża z mnóstwem palm. Na wyspie poznaje czerwonego kurczaka o imieniu Pitikok. Tutaj razem z nim przeżywa wiele przygód. I na końcu żaglowcem Krzysztof Kolumba Carmella wraz z Pitikokiem wraca do rodzinnego kurnika. Kolejnej wiosny rodzi im się śliczny kurczaczek, którego nazywają Carmelito. Syn podobnie jak mama ma swoje marzenie, którym jest to, aby dosięgnąć gwiazd.

Książka jest pełna ciekawych humorystycznych przygód kurki i jej przyjaciół dlatego może podobać się i młodszym i starszym czytelnikom.


O kurce, która chciała zobaczyć morze. Kurczaki luzaki

Recenzja napisana przez Macieja (lat 8), przepisana na komputerze przez jego tatę 

Recenzja czytelnika biorąca udział w kwietniowej edycji konkursu.



Kosmiczne jajo

wdm.dg

Autor : Christian Jolibois

Tytuł : " Kosmiczne jajo".


      Książka jest drugą częścią serii " Kurczaki Luzaki". Opowiada o poznanym już w pierwszej części różowym kurczaczku Carmelito, którego marzeniem jest sięgnąć do gwiazd.

      Pewnego wieczoru kiedy wszystkie kurki idą już spać, rozmarzony Carmelito  spogląda w niebo i spostrzega spadającą gwiazdę. Nieopodal na piasku odnajduje leżącą gwiazdę, która okazuje się być rozgwiazdą. Oglądając gwiazdozbiory razem z barankiem Belino i panem Galileuszem zasypiają. Carmelita wyrywa ze snu potężny hałas. To w ogrodzie wylądowało kosmiczne jajo. Carmelito wraz z barankiem postanawiają je zwiedzić. Tam spotykają płaczącą zieloną kurkę z zębami, to Celesta, z która się zaprzyjaźniają. Carmelito obdarowuje Celestę znalezioną rozgwiazdą, a w zamian otrzymuje kawałek Owczej Gwiazdy. W ten sposób spełnia się jego marzenie,bo dotyka prawdziwej gwiazdy. Celesta opowiada przyjaciołom o swoim gwiazdozbiorze i jak należy go szukać na niebie, rozbudza w ten sposób zainteresowania Carmelita astronomią. Potem żegna się z nowo poznanymi przyjaciółmi i odlatuje.

     Książka jest ciekawa, śmieszna , pełna barwnych ilustracji i tak jak pierwsza część z tej serii mnie urzekła.


kosmiczne jajo kurczaki luzaki

 

Recenzja napisana przez Macieja (lat 8), przepisana na komputerze przez jego tatę 

Recenzja czytelnika biorąca udział w kwietniowej edycji konkursu.



Wdzięczny kwiat

wdm.dg

Autor: Sarolta Szulyovszky

 Tytuł: " Wdzięczny kwiat"

     Książka przedstawia prawdziwą historię prababci autorki książki i jest dedykowana jej pamięci. Opowiada o dziadku Gezie i babci Kato, którzy mieszkali w domku z ogrodem, lubili ten ogród, pielęgnowali i codziennie go odwiedzali.

     Pewnego dnia podczas porannego spaceru babcia zauważyła na środku dróżki prowadzącej do ich ogrodu piękny czerwony kwiat i bardzo go polubiła. Z powodu słabego wzroku nie rozpoznała,że kwiat jest sztuczny.

      Nadeszła jesień . Wszystkie kwiaty zasadzone w ogrodzie powoli wyrywał wiatr, a ulubiony kwiat babci stał nieustraszony. Przyszła zima i spadł pierwszy śnieg. Ponad białe pokrycie wystawała jedynie główka czerwonego kwiatka. Babcia Kato tego dnia odwiedziła kwiatek po raz ostatni. Spostrzegła , że drzemie w nim ogromna chęć do życia i że jest najwdzięczniejszym kwiatem w ich ogrodzie jaki spotkała w swoim życiu. Następnego dnia babcia nie wyszła już na spacer,a dziadek nie odwiedził  swojego ogrodu. Nikt nie wiedział co stało się też z ulubionym kwiatkiem babci. Wiosną Hajnalka, wnuczka babci Kato, spacerując dróżką po ogrodzie zauważyła w miejscu kwiatka babci nowy, tym razem prawdziwy kwiat.

      Książka jest ładnym opowiadaniem o przemijaniu i istocie odradzania się, chociaż troszeczkę smutną.


Wdzięczny kwiat

 

Recenzja napisana przez Macieja (lat 8), przepisana na komputerze przez jego tatę 

Recenzja czytelnika biorąca udział w kwietniowej edycji konkursu.

Przyznano wyróżnienie.



Romans dla dzieci

wdm.dg

     Jak opowiadać dzieciom o miłości? Nie miłości rodzicielskiej, czy do ukochanego pieska, ale o tej pierwszej, która na zawsze zostaje w pamięci. Ktoś mógłby się oburzyć, że dzieci nie wiedzą co to miłość, ba - nastolatki nie wiedzą co to miłość. Oj, jak się mylicie moi drodzy, zaślepieni swą dorosłością, dorośli. Dzieci, i to coraz młodsze, zakochują się. Można w tym miejscu napisać o zgubnej telewizji, komputerach, o tym wszystkim co sprawia, ze dzieciaki wyobrażają sobie, ze w wieku 10 lat są dorosłe, a 14 to już w ogóle dojrzałe, wszechwiedzące i doświadczone. Może kiedyś o tym napiszę, lecz jeszcze nie dziś.

    Dzieci zakochują się i nie da się od tego uciec. Można za to spróbować sprawić, żeby uwierzyły, że miłość jest śliczna, że zawsze należy nad nią pracować oraz że czasem, trzeba się rozstać. I to właśnie chciała przekazać małym czytelnikom Annika Thor.

 

     "Czerwone serce, niebieski motyl" opowiada historię pierwszej miłości Alvy i Love:

"Tu siedzi Alva. Tam siedzi Love. Żadne z nich nie wie, że wkrótce będą w sobie zakochani".

      Któregoś dnia Love odkrył, że dobrze się czuje w towarzystwie Alvy, a dziewczynka ze zdziwieniem stwierdziła, że kiedy pokona swoja nieśmiałość to naprawdę fajnie jest bawić się z chłopcem. I faktycznie - nagle nadchodzi - słodkie, pierwsze zakochanie. I jest pięknie. Przez chwilę.

      Jak zareagują koledzy kiedy się dowiedzą, że nasi bohaterowie są parą? Skąd wziąć prezent dla niej kiedy nie ma się pieniędzy? Czy ta nowa, ładna dziewczynka może mu się podobać? Dlaczego najlepsza koleżanka zaczęła się dziwnie zachowywać? Jak zareagują rodzice na to, że chcemy razem przebywać?

     Ta książka ma w sobie coś niesamowitego - niby taki błahy, oklepany temat, niby wszystko zostało powiedziane. I z drugiej strony taki trudny temat - jak opisać te wspaniałe uczucia dzieciom, żeby w nie uwierzyły i żeby nie poczuły się traktowane, no cóż, jak dzieci. Myślę, że autorce się to udało. Stworzyła naprawdę śliczną i jakże uroczą historię o tym jak łatwo i jednocześnie jak trudno być z kimś. Zakochanie Alvy i Love jest dla nich czymś nowym i właściwie muszą nauczyć się jak być "chłopakiem i dziewczyną". Jak sobie poradzą musicie dowiedzieć już sami.

     Kiedy czytałam "Czerwone serce, niebieski motyl" było mi tak ... sentymentalnie. Warto przeczytać tę książkę, bo dzieciakom pokaże to całe straszne "zakochanie", a dorosłym przypomni ich "pierwszą miłość" i będzie tak przyjemnie :)

czerwone serce niebieski motyl annika thor

Książka przeczytana w ramach wyzwań czytelniczych:

- DOOKOŁA ŚWIATA



Przychodzi zwierzątko do lekarza...

wdm.dg

     Parę lat temu w każdą niedzielę o godzinie 16.00 siadałam z moją mamą przed telewizorem i oglądałyśmy serial "Na dobre i na złe". Z tego co jest mi wiadomo wiele moich znajomych robiło w tym czasie dokładnie to samo. W poniedziałek w szkole czy też w pracy wymieniałyśmy wrażenia na temat ostatniego odcinka - co się wydarzyło, jaki doktor Pawica jest przystojny (Ach! Ach!), itp... Serial leci dalej, teraz chyba o innej godzinie, ale już go nie oglądam, bo zwyczajnie mi się znudził. Pamiętam jednak, że niedzielne popołudnia spędzałam w Leśnej Górze i nadal mam jakiś sentyment do tego programu (ten doktor Pawica :))

     Może właśnie przez ten sentyment, a może z ciekawości sięgnęłam po książkę dla dzieci "Klinika Małych Zwierząt w Leśnej Górce". Ze względu na tytuł od razu skojarzyła mi się z "Na dobre i na złe". Nie mogłam przejść obojętnie.

     Całe szczęście, że nie ominęła mnie ta książka. Ta piękna, mądra, ślicznie ilustrowana, z bardzo ważnym przekazem książka.

     Autor, Tomasz Szwed, napisał zbiór opowiadań dla dzieci o tym jak profesor Borsuk, doktor Łasica i jeszcze kilka innych zwierząt z personelu leczniczego ratuje i leczy chore zwierzątka. Czytelnik ma okazję obserwować ich pracę i przy okazji samemu czegoś się nauczyć - już pierwsze opowiadanie o małym Susełku, który za długo biegał po dworze i od tego się rozchorował jest dobrym wstępem do rozmowy z dzieckiem na temat dbania o siebie i tego skąd się biorą choroby. A to dopiero pierwsze opowiadanie.

    Wiele opowiadań skupia się na wypadkach zwierząt lub ich nieszczęściach spowodowanych przez człowieka. Są takie, które pouczają, że nawet małe, nieistotne dla nas sprawy są groźne dla wszelkich otaczających nas żyjątek (np. o gumach do żucia, którą wypluwają dzieci, a którymi dławią się ptaki), i takie, które pokazują wprost ludzkie okrucieństwo:

"Na stole operacyjnym leżał mały Pies. Miał porozrywaną skórę na szyi, zwichniętą łapę, był wygłodzony i odwodniony (...). Czyżby to znowu stało się przez Człowieka? Słyszał, że Ludzie czasami przywiązywali swoje Psy, chcąc się ich w ten sposób pozbyć."

    Warto się zastanowić czy "Klinika Małych Zwierząt" nie powinna być książką obowiązkową - nie tylko dla dzieci, ale także, a czasem zwłaszcza, dla dorosłych. To oni powinni uczyć swoje pociechy tego czego uczy ten zbiór opowiadań. Polecam każdemu kochającemu przyrodę i zwierzęta.

klinika małych zwierząt w leśnej górce

Kto chce być królem lasu?

wdm.dg

     Ostatnio na rynku polskim pojawia się dużo literatury dla dzieci, która potrafi zachwycić nawet dorosłego. Przoduje w tym literatura szwedzka, która za pośrednictwem wydawnictwa Zakamarki wdarła się przebojem do księgarń. Bardzo ciekawe pozycje prezentuje też wydawnictwo Namas wyszukujące egzotyczne, czasem dziwne powieści, które potrafią wprowadzić czytelnika w nietypowy nastrój. A jak radzą sobie polscy autorzy?

    Zainteresowana opisem wzięłam do ręki książkę pod tytułem "Król naszego lasu". Oto mądry Król Niedźwiedź zwołuje leśne zwierzęta na naradę. Ogłasza, że jest już stary i czas, aby stanowisko władcy objął kto inny. Mieszkańcy lasu typują swojego nowego przedstawiciela. Każdy kandydat na stanowisko zostaje królem na dwa dnia na próbę. Jakie będą rządy poszczególnych zwierząt?

    Książka nie reprezentuje jakiegoś niesamowitego poziomu. W czasach kiedy powieści dla dzieci starają się mówić o ważnych, współczesnych sprawach, o których trudno jest rozmawiać z dziećmi lub całkowicie unikają stereotypów, "Król" wypada dosyć blado. Właściwie jedynie można o niej powiedzieć, że jest ładna. Ładna historia pokazująca, że trzeba być dobrym i szlachetnym, a spotka nas nagroda, a ci co byli źli ze skrucha spuszczą głowę, ponieważ pokazaliśmy im jak należy postępować. Taki ładny, klasyczny, trochę disneyowski finał. Ładne ilustracje.

   Bardzo nie podobało mi się w tej książce mocno stereotypowe podejście do zwierząt.  Już w starożytności wilk był niebezpieczny, lis chytry, a dzik wredny - tak samo ukazane jest to w książce Mariolli Fajak-Słomińskiej. Książka, która ze względu na tematykę miała szansę być naprawdę ciekawą pozycją okazała się bardzo typowa, nie przyniosła literaturze nic nowego.

    Może czasem potrzeba wytchnienia od tych "ambitnych" pozycji dla dzieci, ale nadal uważam, że literatura szwedzka jest dobrym wyznacznikiem poziomu, do którego należy dążyć. A "Król naszego lasu" jest ładną książką dla dzieci. I to wszystko.

król naszego lasu

Pan Czarodziej Beręsewicz

wdm.dg

   Przez święta nie ma czasu na czytanie. Trzeba przygotować wigilię, obiad na pierwszy dzień świąt, bo przyjedzie rodzina, a w drugi dzień świąt odpoczywa się najchętniej bez ruchu przed telewizorem. Albo bierze taką książkę, która absolutnie nie wymaga uruchomienia procesów myślowych.

    Jaką wziąć książkę, żeby mózg odpoczął? Najlepiej dla dzieci - coś miłego, prostego i łatwego. W ten oto sposób poznałam Ciumków.

    "Ciumkowe historie (w tym jedna smutna)"  jest zbiorem opowiadań, w których poznajemy niektóre zdarzenia z życia sympatycznej rodzinki. Paweł Beręsewicz nie opowiada nam kolejnej historii "jak dzieci uratowały świat" czy "wstrząsające prawdy o życiu". Nie, książka o Ciumkach to obrazy z życia zwykłej rodziny -  każde wydarzenie, które poznajemy, może przydarzyć się w prawdziwym życiu.

     Już pierwsze opowiadanie "Muzeum historii Ciumków" pokazuje co tak niezwykłego jest w tej książce. Rodzina wynosi na strych stare ubrania, które już nie pasują na dzieci - koniec opowiadania. Jak to możliwe, że taka historia jest ciekawa i wyjątkowa? To już jest zasługa autora, który posiadł magiczną umiejętność opisywania zwykłych sytuacji. Pan Czarodziej Beręsewicz sprawił, że wyprawa na strych stała się zabawna, barwna i interesująca. I tak jest z każdym zdarzeniem z życia Ciumków - bez względu na to czy poznajemy lekcję baletu, wyprawę w góry, czy spotkanie rodzinne - nos czytelnika z książki nie wyjdzie. Magiczna, pisarska siła, która sprawia, że zwykłe rzeczy stają się niesamowicie ciekawe przyklei go aż do ostatniej strony.

     Nie ma co ukrywać - rodzina Ciumków skradła mi serce. Polecam książki o nich wszystkim od lat 3 do 103. I jeszcze starszym też.

 

 Cytat z książki o dorastaniu:

"W życiu każdego człowieka, jeżeli tylko jest odpowiedniej płci, przychodzi taka chwila, że z chłopca staje się mężczyzną. A mężczyzna wiadomo - nie ogląda głupich filmów o księżniczkach, nie pozwala, żeby go nazywać Misiem, woli, żeby mu zęby zgniły, niż miałby je umyć różową szczoteczką i za nic w świecie nie zaśnie pod kołdrą w kwiatki. Grzesiek był odpowiedniej płci, a do tego skończył dziesięć lat i nie mógł już mężnienia odkładać na później."

ciumkowe historie

 

Pan Brumm śmieszy

wdm.dg

     Tym co dzieci lubią jest śmiech - jeżeli książka potrafi ich rozbawić to chętnie do niej wrócą. Niestety pisarze i wydawcy tak bardzo przejęli się WIELKĄ MISJĄ ROZMÓW O POWAŻNYCH TEMATACH I PRODUKCJĄ AMBITNYCH ILUSTRACJI, że, o dziwo! - ciężko jest trafić na fajną, nową książkę dla dzieci, która nie ma "drugiego dna".

     "Ta książka pomoże Twojemu dziecku zrozumieć, że ważna jest [tu następuje słowo, które jest ważne]", "Książka, dzięki której Twoje dziecko...", "Wielkie problemy Twojego dziecka" - okładki i recenzje krzyczą o Wielkiej Misji. I to jest oczywiście bardzo ważne, ale dziecko musi być czasem beztroskie. I tak jak dorosłe kobiety czytają romanse dla odprężenia, tak dzieci muszą czasem przeczytać bajkę z misją bycia bajką. I już. Tylko ile razy można czytać 10 wersję "Kopciuszka"?

    Jestem świadoma tego, że przesadzam, ale spróbujcie kupić zbiór bajek dla dzieci, które nie będą kolejną wersją znanych bajek typu "Śpiąca królewna", albo pełne morałów pchających się z każdej strony, albo infantylnych o puszystych misiach zakończone zawsze " i wtedy misu zrozumiał, że kocha swoją mamusię". To wcale nie jest takie proste. A przed nami Mikołaj i Gwiazdka.

     Na szczęście jest Pan Brumm - niezdarny, ale jakże pocieszny niedźwiadek, który potrafi sprawić, że mały czytelnik się zaśmieje. W części "Pan Brumm utknął na dobre" nasz bohater przez przypadek zrzuca sobie na głowę akwarium z rybką. Jak to teraz ściągnąć, ale tak, żeby Kaszalot (czyli rybka) nie spadła na podłogę? W czasie prób Pan Brumm będzie miał jeszcze parę takich nietypowych wypadków.

    Cała historia została wspaniale zilustrowana, dlatego nadaje się przede wszystkim do czytania z jednym czy z dwójką dzieci, które w trakcie mogą oglądać śmieszne obrazki.

    Książkę Daniela Nappa przetestowałam na grupie 6-latków. Śmiały się i domagały kolejnych części, dlatego mogę spokojnie ją polecić.

 

pann brumm

Powieść nie do końca dla dzieci

wdm.dg

    "Biała żyrafa" jest książką, która urzeka swoim pięknem i delikatnością. Cudowna historia jedenastoletniej Martine, która w tragicznym pożarze traci rodziców. Dziewczynka dowiaduje się wtedy, że ma babcię, która mieszka w Afryce i do której musi się przenieść. Początkowo przerażona, szybko zaczyna fascynować się Sawuboną, w której mieszka, a zwłaszcza legendą o białej zyrafie. Dodatkowo czuje, że Gwyn i jej pomocnik Tendai ukrywają przed nią jakąś ważną tajemnicę. Dopiero stara Grace, uznawana przez tubylców za czarownicę oznajmia jej, że ma dar... Martine nie wie co to znaczy, ale wkrótce to odkryje i wtedy zacznie sie wielka przygoda...

 

    Powieść Laurent St John jest powieścią magiczną. Młody czytelnik znajdzie w niej wszystko to czego szuka - tajemnicę i przygodę.Trzeba tylko przebrnąć przez smutny początek.

    W "Białej żyrafie" martwi mnie tylko jedna rzecz - wydaje się być typem książki, która zachwyci dorosłych, ale jaka będzie reakcja młodych czytelników? Wiadomo, że jest bardzo wiele tego typu wartościowych powieści, którymi dzieci po prostu się nudzą. Mam nadzieje, że nie okaże się, że to właśnie taka książka.

 

biała zyrafa

Książka, w której dzieci są dziećmi

wdm.dg

     Któregoś dnia, parę lat temu w Wypożyczalni dla Dzieci i Młodzieży rozpoczął się remont. Tego dnia wiele starszych książek zostało wysłanych do magazynów. Kiedy do sterty książek skazanych na magazyn trafiły "Wakacje na guziku" nie mogłam się na to zgodzić. Tego dnia gotowa byłam walczyć o jej pozostanie na półkach dostępnych dla czytelników - schować, przemycić, z powrotem włożyć między inne książki, a nawet w razie potrzeby złapać za miecz i bronić jej przed wrogiem. Dlaczego tak mi zależało?

 

   Mogłabym w tym miejscu napisać o ogromnym sentymencie do tej książki, wspomnieniach o tym jak wielokrotnie wracałam do niej w dzieciństwie, ale to nawet nie o to chodzi. Magia, niesamowita magia tej książki polega na tym, że dzieci są w niej dziećmi. Nie ratują świata, nie rozwiązują skomplikowanych detektywistycznych zagadek, a ich wypowiedzi nie są ciągle zaskakujące i zabawne.

   Są prawdziwe, ich radości, przyjaźnie, zabawy, sposób poznawania świata - wszystko jest prawdziwe. Nie parają się czarami niczym Harry Potter, nie planują przestępstw jak Artemis Fowl.

     Agnieszka i jej koledzy, Olek, Gucio i Janek przeżywają swoje ostatnie wakacje zanim po raz pierwszy w życiu przekroczą próg szkolny. Wspólne zabawy, poszukiwania skarbów, wycieczki i spotkania ze smokiem mają dla nich większe niż zwykle znaczenie, ponieważ od września będą "dorośli". Miejscem ich zabaw staje się malutka wysepka - wzniesienie na podmokłych łąkach. To właśnie tam dzieciaki spędzają swoje magiczne wakacje na Guziku.

 

     Gdybym któregoś dnia spotkała autorkę, Lucynę Skompską, powiedziałabym jej, że stworzyła najlepszą historię o dzieciach jaką czytałam. Nie znalazłam jeszcze drugiej tak absolutnie zwykłej i przez to zachwycającej powieści. Mam kilka na  oku, bo podejrzewam, że tego typu książek o dziecięcych przygodach  trochę jednak jest, ale  zdaje sobie sprawę, że lepszych nie ma - są tylko porównywalne. I właśnie dlatego nie pozwoliłam, żeby ta książka zniknęła w magazynie. I dlatego polecam ją czytelnikom.

 

Ciekawa książka dla 6 i 7 latków idących po raz pierwszy do szkoły, a w sumie nie tylko, bo po prostu dla wszystkich, .

 

    Wiecie co? Chyba ją sobie przeczytam jeszcze raz...

wakacje na guziku

O pięknym dziecku

wdm.dg

    O tym, ze dzieci potrafią byc okrtune wobec "innych" rówieśników niestety wiemy. Kolor włosów, dziwne imię, rodzic o dziwnym zawodze, inne pochodzenie, czy otyłość - każda odminnośc może nie zostać zaakceptowana.

     Oczywiście książek na ten temat napisano wiele. Ksiązek pełnych rad, złotych mysli, nakazów i pomysłów. Zwykle te książki są piękne, ale mają jeden problem - główne przesłanie ksiązki jest tak ukryte, że czasem nawet dorosły czytelnik go nie znajdzie. Mądrość książki zostanie pominięta, bo nieuważny czytelnik skupi się na samej opowieści. Czasami jest w druga stronę - książka jest tak wydumana, że dziecko nie chce jej czytać, bo brakuje tej część bajki gdzie jest jakaś historia.

    "Lenka" jest książką, która omija te dwa błędy. W bardzo prosty, a jednoczesnie uroczy sposób opisuje historię małej dziewczynki, która szuka kompana do zabawy. Niestety jest odrzucona przez swoich rówiesników, ponieważ jest okrągła i rudowłosa. I kiedy smutna dziewczynka chce się poddać i przestaje szukać przyjaciela, spotyka kogoś kto całkowicie ją akceptuje.

    Dodatkowym atutem książki są ilustacje. Nisamowicie wyraziste, w pieknych kolorach są prawdziwa ucztą dla oka.

   Polecam ksiązkę Katalin Szegedi każdemu.

lenka okładka

Kochające psie serce

wdm.dg

"Pirat ho, ho!" Teresy Opoki opowiada historię jamnika, który zostaje zabrany od mamy i dostaje pod opiekę "swoją nową rodzinę". To właśnie Pirat jest narratorem, to on opowiada nam, jak opiekuje się rodziną, jak żyje i co myśli.

"Pirat ho, ho!" jest wspaniałą książką dla każdego. Jest cudownie zwykła, ukazuje świat z psiego punktu widzenia i pomoże czytelnikowi zrozumieć swojego zwierzaka. Czytelnik oprócz tego, że pozna mysli czworonoga dowie sie również mnóstwa zdumiewających rzeczy, np. jak pachnie piątka w dzienniczku ucznia i jak karze sie chłopców męczących małe kotki.

okładka pirat ho ho

W 2007 roku została wydana książka Barbary Gawryluk „Dżok. Historia psiej wierności” i stała się godnym następcą „Pirata”. Opowiada historię psa, któremu mieszkańcy Krakowa wystawili pomnik na trawiastym placyku niedaleko ronda i wiślanych bulwarów. Naprawdę warto poznać niezwykłą historię psa, który przez rok czekał cierpliwie na swojego pana.

dżok

Nie polecam tylko rodzinom, które nie mogą z różnych powodów pozwolić sobie na psa. Po przeczytaniu tych książek, tęsknota za posiadaniem własnego obrońcy będzie ogromna, nieważne, czy czytający będzie miał lat 5, czy 105.

 

dżok pomnik



Na tropie niejadanej czekolady

wdm.dg

    W moje ręce przez przypadek trafiła książka Anny Gras "Misiek i fałszerze czekolady". Nie spodziewałam sie niczego innego jak zwykłej powieści dla młodszej młodzieży. Historia jednak okazała się ciekawa, nietypowa i napisana z humorem. Jest to opowieść o Michale - młodym smakoszu, który walczy ze swoim łakomstem. Najbardziej uwielbia, oczywiście, czekoladę. Okazuje sie jednak, że ma niespotykany talent do rozpoznawania potraw po smaku i dlatego zostaje zgłoszony do konkursu. Nie kończy sie to jednak szczęśliwie - Misiek przegrywa, ponieważ zamist dobrej, uwielbianej czekolady podają mu jakąś okropną podróbkę. Jak to się mogło stać? Trzeba dowiedzieć się jaka jest prawda i uratować swój honor. Jak to zrobi Michał?

    Po przeczytaniu tej książki czułam się odprężona. Dawno nie czytałam książki, którą można określić jako po prostu przyjemną. Krótka, bez zbędnych uogólnień, momentami zabawna i zaskakująca. Polecam każdemu od lat 8-u kto lubi książki z wątkiem detektywistycznym :)

 

Nie polecam osobom będącym na diecie. Opisy momentów, kiedy Misiek je swoja ulubioną czekoladą, sprawiają, że nabiera się okropnego apetytu.

 

"Delikatnie wyjął jedną [czekoladkę] z nich i połozył na języku. Przycisnął do podniebienia i kontemplował uwalniające się smaki - narkotyczną słodycz czekolady połączoną ze świeżością mięty. Ani cienia mdłego posmaku. Ani odrobiny szorstkości. A teraz twarde nadzienie... Delikatnie przesunął je między zęby i przegryzł. Docisnął okruchy do podniebienia językiem i trwał tak, aż się całkiem rozpuściły."

 

misiek i fałszerze czekolady

© Po co sięgnąć, co przeczytać
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci