Menu

Po co sięgnąć, co przeczytać

Kiedy masz jakieś wątpliwości, idź do biblioteki - Ron Weasley

Fantastyka

Z półki do mojego serca

norsevia

Mieliście kiedyś taką książkę, którą kupiliście, ale nie przeczytaliście od razu? Powieść przeleżała na półce parę lat, aż w końcu, trochę od niechcenia, sięgnęliście o nią?

"Na psa urok" kupiłam zachęcona opiniami innych czytelników niedługo po premierze i odłożyłam jako "przeczytam następne". I tak przeleżała na półce ponad 5 lat, aż wreszcie nadszedł ten czas, że książka trafiła przed moje oczy.

Hanna Ożogowska, ustami jednego ze swoich dziecięcych bohaterów, na pytanie co było "najfajniejsze" odpowiedziała: "Najfajniejsze było wszystko" (W "Przygodach Scyzoryka" jakby ktoś był ciekawy).

I to dla mnie jest zdanie, które mogłoby służyć za całą recenzję:

NAJFAJNIEJSZE BYŁO WSZYSTKO!

Atticus jest druidem - związany z Ziemią, przepełniony wiedzą, przystojny, młody... Chwilka moment, no raczej nie młody skoro ma 2000 lat. I chociaż wydaje się, że ma spokojne życie to wcale tak nie jest. Ścigają go wściekli bogowie, inni próbują nim manipulować i wykorzystać. Jeszcze inni tylko się gapią, bo to fajne widowisko jest. Są wilkołaki, jest wampir i wiedźma. Czy kogoś brakuje? No jest jeszcze pies. Niezwykły, najwspanialszy, obdarzony szczególnym poczuciem humoru i ciekawością świata.

Już wam tłumaczę - książka (a właściwie książki) jest rewelacyjna - pełna akacji, humoru oraz, robiącej niesamowite wrażenie, wiedzy dotyczącej różnych mitologii. Najwyższa półka literatury rozrywkowej. Brak słabych punktów. I wśród tych zachwytów wybija się jedna postać, jeszcze wyżej, bohater, którego uwielbia się całą swoją czytelniczą osobą. I jest to pies, co może wydawać się dziwne, jako, że mamy do dyspozycji całą galerię równych kolesi, spoko babeczek, bogów, bogiń i wszelkiego magicznego stworzenia.

A w ogóle to wiedzieliście, że Jezus to taki fajny gość?

Kevin Hearne napisał powieść tak wciągającą, zabawną i zaskakującą, że ciężko było mi się oderwać chociaż na chwilę. "Kroniki żelaznego druida", a jestem już po 7 częściach, są obecnie na samym szczycie mojej listy "ulubione". Nawet teraz, kiedy piszę tę recenzję pomyślałam - "A może by tak przeczytać wszystko jeszcze raz"? I oko mi ucieka, patrzę na tę półkę i one tak ładnie stoją i kuszą. A ja tu piszę zamiast je czytać, a przecież są takie niesamow... [rzuca wszystko i idzie czytać]

kronikizelaznegodruidatom1napsaurokbiext43252995

Moja ocena: 10/10

Tytuł: Na psa urok. Kroniki żelaznego druida. Tom 1

Autor: Kevin Hearne

Dla kogo: Dla tych co się chcą odstresować, pośmiać. Przeczytać coś rozrywkowego, z akcją, a jednocześnie inteligentnego.

 

Co by było, gdyby roboty miały duszę?

norsevia

W moim życiu nastąpiła duża zmiana - moje dzieci poszły do żłobka. Przez ostatnie 3 tygodnie nie potrafiłam się skupić na niczym innym. Jak ja miałam czytać w takich okolicznościach?

Na szczęście (a może nieszczęście?) akurat dostałam od wydawnictwa "Mechanicznego". Ignorując mój permanentny stan umysłowego odrętwienia zabrałam się za czytanie.

Powiem to od razu - książka jest świetna. W całym moim zagubieniu - przerażeniu - radości (niepotrzebne skreślić) i milionie innych pomieszanych uczuć okazała się lekarstwem dla mnie. Powieść Iana Tregillisa była na tyle wciągająca i ciekawa, że kiedy tylko miałam trochę czasu to otwierałam ją i uciekałam w opisany świat. Kiedy musiałam wrócić do rzeczywistości to czułam wprost mały żal i myślałam o tym co przeczytałam przed chwilą.

Stwierdzenie "czyta się lekko i przyjemnie" nie do końca opisuje pisarski styl pisarza. Autor potrafi skupić się na detalach, jednocześnie nie zarzucając czytelnika niepotrzebnymi drobnostkami.

Przede wszystkim Tregillis zastosował narratora z charakterem. Wiem, że to dziwnie brzmi, ale zdarzało się, że nagle, pośród eleganckich opisów miejsca czy sytuacji narrator dodawał jakiś złośliwy przytyk. Bardzo spodobał mi się ten zabieg. Czułam się wtedy jakby ktoś znajomy opowiadał mi tę historię  i nie mógł się oprzeć, żeby czegoś nie skomentować :)

"Jak nakazywała tradycja, komnaty Rady sytuowano za garderobą władcy, aby ten mógł, jeśli to konieczne, srać podczas przeciągających się debat"

Jednym  z głównych bohaterów jest Jax - klakier, który musi służyć ludziom. To właśnie jego postać przybliża nam alchemiczne rozwiązania, które sprawiają, że nawet mała zwłoka w spełnianiu nakazu jego pana sprawia mu ból. Na pewno jest to interesujący bohater, który sprawia, że czytelnik zadaje sobie wiele pytań etycznych. Jest to niezwykła siła tej książki.

O ile, jednak Jax jest dosyć typową (pomijając fakt, że jest mechaniczny) postacią z gatunku "wyrwałem się z jarzma pana", o tyle Berenice mnie zafascynowała. Jest wspaniałą, inteligentną, silną kobietą, która potrafi wykorzystać swoje atuty w drodze do sukcesu. Potrafi podejmować ciężkie decyzje i to bez "przećwiczenia" wszystkich innych opcji i złych rozwiązań. Stała się kolejną bohaterką, która robi coś więcej niż czekanie na księcia, ratunek czy cokolwiek innego. Po prostu idzie do przodu, a jednocześnie potrafi kochać i okazywać czułość. Jest postacią będącą gdzieś pośrodku - między "dziewoja do uratowania", a "jestem samodzielna i nikogo nie potrzebuję", a trzeba przyznać, że książkowe kobiety często są wrzucane w marginesy tych dwóch rozwiązań.

Okrutnej historii księdza Vissera nie będę opisywać, bo nie wiem czy potrafiłabym to zrobić bez spoilerów. Jednak jego postać na długo pozostanie w mojej pamięci.

Generalnie podobał mi się cały świat stworzony przez autora. Fabuła oparta została na pytaniu "co by było gdyby maszyny miały duszę, a jednocześnie musiałyby służyć ludziom". Odpowiedź bardzo mi się spodobała, dała do myślenia i sprawiała, że ciężko mi było odłożyć książkę. Oczywiście autor nie uniknął momentów, które mnie trochę znudziły, ale to nie powinno nikogo zrażać do tej książki. Sam fakt, że "Mechaniczny" potrafił wyrwać mnie ze żłobkowego letargu najlepiej pokazuje jak dobra jest to powieść.

Czekam na drugą część "Wojen alchemicznych" i polecam.

okladkamechanicznyfront_1000px

 Moja ocena: 8/10

Tytuł: Mechaniczny. Wojny alchemiczne

Autor: Ian Tregillis

Dla kogo: Dla lubiących inteligentne książki, które potrafią dać do myślenia.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Sin Qua Non

logo_sqn3

Uwięzieni w przeszłości

wdm.dg

     Może to co teraz powiem jest mało pedagogiczne, ale przyznam się. Uwielbiam gry. Komputerowe, online, PlayStation - nie ma większego znaczenia - pasująca gra potrafi całkowicie mnie pochłonąć. Nie raz zarwałam nockę zdobywając kolejny level w Taernie czy po raz kolejny przechodząc Twierdzę. Dopóki jednak mam też czas na inne rzeczy myślę, że wszystko jest w normie.

     Bohaterowie książki "Hyperversum" też mogli grać w swoją ulubiona grę bez końca. Nie dziwię się im - o ile bardziej rozwinięta była od tego w co gramy dzisiaj- podłączając się pod specjalną aparaturę stawałeś się bohaterem gry. Ian, Daniel, Jodie, Martin, Donna i Carl rozpoczynają nową rozgrywkę - miejsce: XIII-wieczna Francja. Niespodziewane wydarzenie sprawia, że gra ulega awarii i gracze zostają "wciągnięci" na stałe w ustawiony przez siebie świat. Przed nimi zadania z jakimi dotąd nikt się nie zmagał. Jak współcześni młodzi ludzie poradzą sobie z przystosowaniem się do życia w średniowieczu? Czy odnajdą zagubionych przyjaciół? No i czy to się dzieje naprawdę? A jeśli tak czy ich wybory mogą zmienić przyszłość?

    Bardzo ciężko jest mi pisać o tej książce - podobała mi się tak bardzo, że mam ochotę pisać wykrzyknikami: Super! Polecam! Przeczytajcie! Autorka, Cecilia Randall trafiła w mój gust na 95% i spędziłam z jej książką kilka ekscytujących godzin. Pomieszanie prawdziwej historii z fikcją trochę budziło moje obawy - książki historyczne nie są gatunkiem szczególnie przeze mnie pożądanym. Bałam się też, że pomysł będzie kolejną kopią "Jankesa na dworze króla Artura". Na szczęście moje obawy nie potwierdziły się - historia okazała się tylko tłem do rewelacyjnej książki przygodowej, a sposób połączenia współczesności ze średniowieczem dosyć oryginalny.

    Najbardziej w książce podobało mi się wszystko. Wiem, że jest to bardzo ogólne stwierdzenie, ale naprawdę tak było:

  • Wciągająca fabuła, która przykuwa uwagę czytelnika już od pierwszych stron, 
  • ciekawi bohaterowie, za których trzymałam kciuki
  • "Ci źli" - od razu ich nie polubiłam, ale ich postacie były świetnie opisane
  • momenty, kiedy dopiero po chwili orientowałam się, że od dłuższego czasu wstrzymuję oddech

     Fakt, nie jest to literatura ambitna i ma parę błędów - główny bohater jest idealny, aż do bólu zębów, wątek miłosny zbyt oczywisty, a realia średniowieczne troszeczkę "wygładzone". Nie przeszkadza to jednak w tym by "Hyperversum" polecać jako świetną książkę, pełną przygód, niespodzianek i odwagi. I to dla każdego, bo jest to jedna z tych niesamowitych powieści, która dopasuje wszystkim czytelnikom.

      Mam nadzieję, że autorka napisze kolejne książki - na pewno będę pierwsza w kolejce do czytania.

    hyperversum

Baba w świecie magii

wdm.dg

      Kontynuuje moją podróż dookoła świata - tym razem nie wylądowałam szczególnie daleko, bo na Ukrainie. Szukałam jednak mojego ulubionego gatunku - ciekawa byłam jak temat magii potraktują nasi wschodni sąsiedzi.

    O książkach Aleksandry Rudej słyszałam już wcześniej wiele dobrego - postanowiłam sprawdzić to sama - zwłaszcza, że jej powieści pasowały mi do wyzwania.

     Książki "Odnaleźć swą drogę" oraz "Wybór" to zbiory opowiadań, które przedstawiają nam dzieje Oli Lachy - młodej dziewczyny, która w pierwszej części dostaje się na wydział Magii Wykreślanej na Uniwersytecie Nauk Magicznych. Ciężko jest być studentką - nauka ciężka, wydział niepopularny, no i wieczny brak pieniędzy, a w sklepach ciągle nowe, fajne spódnice. Na szczęście Ola ma przyjaciół, poczucie humoru, wyobraźnię, a w chwilach załamania - ulubiony bar.

     Nie będę ukrywać - humor autorki bardzo mi odpowiada. Spędziłam naprawdę przyjemny czas czytając o przygodach Olgierdy i jej przyjaciela - półkrasnoluda Otto. Główna bohaterka jest dosyć intrygującą postacią - ja osobiście polubiłam tę szaloną dziewczynę, ale niejednokrotnie spotkałam się z opinią, że jest postacią dosyć irytującą. Dla mnie jest to po prostu szczera, czasem mazgajowata, uzależniona od zakupów babka, której poszczęściło się w doborze przyjaciół. Otto jest moim zdecydowanym ulubieńcem - fajny, odważny z głową pełną krasnoludzkich prawd i pomysłów na zarobek.

    Podoba mi się, że pomysł studiowania magii nie jest kolejną kopią Hogwardu. Zresztą Aleksandra Ruda zdecydowanie bardziej koncentruje się w większości na życiu codziennym Oli, na tym co poza szkołą - kombinowaniu pieniędzy, wpadaniu w kłopoty, piciu piwa lub leczeniu kaca, ale wszystko to zawsze jest z tą odrobiną magii, która dodaje smaku całej książce.

     Polecam tę książkę wszystkim, którzy potrzebują relaksu i poprawy humoru.

 

ruda odnaleźć swą drogęruda wybór

 

Książka przeczytana w ramach wyzwań czytelniczych:

- DOOKOŁA ŚWIATA



Gra o tron

wdm.dg

    Ostatnim hitem w telewizji jest serial "Gra o tron". Zainspirowana nim postanowiłam przeczytać powieść Georga R.R. Martina.

    Ogólna  fabuła jest niezwykle prosta - po skrytobójczej śmierci króla do walki o tron przestępuje siedmiu kandydatów. I to właśnie w okół tego toczą dzieje bohaterów.

    Powieść jest absolutnym fenomenem, która wciąga już od pierwszych stron. Świetnie zbudowane tło powieści jest tylko początkiem - opisy obyczajów religii oraz krain to tylko przedsmak tego jak wspaniale przedstawione zostały wszelkie postaci. Do tego wartka akcja i nieoczekiwane zwroty akcji nie pozwolą oderwać się od książki ani na chwilkę.

    Jedynym małym minusikiem były dla mnie... nieoczekiwane zwroty akcji. Może być ich trochę za dużo, nie da się przewidzieć kolejnych zdarzeń, a to może być trochę męczące.

    Poleciłabym tę książkę miłośnikom dobrej książki o otwartym umyśle.

 

Monika

 gra o tron

 

Recenzja czytelnika biorąca udział w kwietniowej edycji konkursu.

Smoki w dużych ilościach

wdm.dg

    Uwielbiam książki o smokach. Jeśli się tylko dowiem się o jakiejś nowej powieści pędzę do księgarni, bo już musi być moja. Jakiś czas temu usłyszałam o cyklu "Temeraire" z zaznaczeniem, ze jest to coś co powinnam przeczytać. Zdziwiłam się, bo tytuł cyklu skojarzył mi się ze statkiem, a nie jest to temat, który szczególnie by mnie fascynował. Oczywiście smok na okładce książki uświadomił mi, że to jest jednak coś dla mnie :) .

     Akacja serii dzieje się w czasie wojen napoleońskich. Opowiada historię kapitana Willa Laurence'a, którego okręt przechwytuje francuską fregatę i odkrywa, że na pokładzie znajduje się jajo smoka. Zwierzątko wykluwa się na morzu i na swojego opiekuna wybiera sobie Laurenca, który w związku z tym musi porzucić służbę w marynarce, wstąpić do Korpusu Powietrznego i przejść szkolenie bojowe. Anglię czeka bowiem inwazja napoleońskich sił powietrznych.

     Pierwsza część cyklu Naomi Novik jest naprawdę rewelacyjna książką. Zachwycający jest sposób w jaki autorka połączyła świat rzeczywisty z fantastyczym i stworzyła nową, całkiem wiarygodną historię. Warto przeczytać "Smoka jego królewskiej mości" choćby po to, by przekonać się jak takie spojenie światów wyszło.

    Największym jednak atutem książki jest duża ilość smoków - ich ras, opisów, charakterów. Każdy jest inny, ma własną historię, przyzwyczajenia, osobowość, czy nawet inteligencję. Potraktowane są dosyć oryginalnie - zwykle w książkach fantasy dragony opisywane są jako "prastare istoty o wielkiej mądrości", lub w drugą stronę - nie potrafiące mówić, wielkie jaszczury, okrutne drapieżniki. W "Temeraire" natomiast mamy młodego smoka, szczeniaka, którego trzeba uczyć, dlaczego nie wolno jeść cudzych owiec, wielką Leatificat, czy głupiutkiego Volatilusa.

    Trochę gorzej wypadają ludzie - Will jest irytująco uczciwy i honorowy, a jeśli ktoś był głupi na początku będzie głupi na końcu. Nie ma przemian, ewolucji charakterów i szarości. Kogoś albo lubimy albo nie i raczej się to nie zmieni.

    Minusem książki są niestety jej kolejne części. Druga momentami przynudzała bardzo, trzeciej nie przeczytałam w całości. O kolejnych się nie wypowiadam, bo jak utknęłam w połowie "Wojny prochowej"  tak na razie tam zostałam. Nie wiem - może miałam wtedy gorszy dzień, ale na razie poczytam coś innego.

Samą pierwszą część polecam jak najbardziej :)

smok jego królewskiej mości

Po raz pierwszy niepochlebnie

wdm.dg

   Nie lubię pisać niepochlebnych opinii. Łatwo jest się zachwycać książką, bo nawet jesli ktoś sie z tym niezgodzi to można wzruszyć ramionami. W końcu to tylko moje zdanie, nikt nie musi mnie popierać. W druga stronę nie jest już tak łatwo. Bardzo łatwo kogoś urazić, np. fora internetowe pełne są stwierdzeń - "ta książka jest fatalna, a jeśli komuś się podoba to jest głupi"  lub "płytka książka dla ludzi bez wyobrazni" itp. Oczywiście to lekka przesada, ale jeżeli opiszę jakąś książkę negatywnie to czy ktoś nie pomyśli o mnie źle (no bo jak mozna nie zachwycać się tak cudowną książką?!) lub o sobie ("Recenzent chwali tę książkę - może jej nie zrozumiałam? Może jestem mało inteligentna?")? Nie ma co wyolbrzymiać mocy recenzji - taki "Armageddon" z Brucem Willisem - dostał złotą malinę, a i tak wszyscy to obejrzeli i jeszcze płakali na końcu. Jak to się mówi o gustach się nie dyskutuje.

     No cóż, ale recenzje niepochlebną napisać trzeba - nie ma tak, niestety, że każda książka jest boska i głęboka i wszystkim się podoba.

    Niedawno na polskim rynku wydawniczym pojawiła sie książka "Dziewczyna w czerwonej pelerynie". Bardzo zachęcająca okładka, bardzo zachęcający temat. Mroczna, gotycka wersja bajki o Czerwonym Kapturku (ostatnio bardzo popularny temat - wczoraj była premiera "Bestii" Alexy Flinn, na podstawie "Pieknej i Bestii"). Byłam bardzo ciekawa jak została poprowadzona ta historia.

      Najpierw trochę plusów. Sam pomysł jest całkiem ciekawy i dobrze zrealizowany. Pomimo bajkowych podstaw, Valerie nie jest grzecznym, uczynnym Czerwonym Kapturkiem jakiego znamy z bajki. Jest bardzo ciekawą postacią o silnej osobowości, na tle innych mieszkanców swojej wioski - jednostka wybitną. Do samego końca niewiadomo kto tak naprawdę jest wilkiem, sam czytelnik przerzuca swoje podejrzenia z jedenej postaci na drugą. Tak samo jest z wybrankiem serca Valerie - najpierw jest zdecydowana na Petera, potem Henry jest tak ujmujacy i oddany, że zaczynamy sie zastawiać. Tuż przed końcem książki pomyslałam, że ja wybrałabym kowala. Kogo wybrała główna bohaterka nie zdradzę.

      A jakie są minusy? Bardzo wyraźnie widać, że książka napisana jest na podstawie scenariusza i autroka trochę męczyła się tym, że nie jest to "jej" historia. Moze też ja popełniłam błąd oglądając najpierw film. Dialogi są identyczne, a cała reszta jest po prostu obserwacją - Sara Blakley-Cartwright opisuje to co zobaczyła w filmie. Różni się tylko początek, gdzie opisane jest troche dzieciństwo głównej bohaterki.

Najgorszym momentem i filmu i książki jest scena, w której wykorzystany jest najsławniejszy motyw "Czerwonego Kapturka" -  "babciu, a dlaczego ty masz takie duże oczy...". Wyraźnie został on wcisnięty na siłę, żeby tylko był, bez jakiegoś sensownego pomysłu dopasowanie go do całej historii.

No i może dosyć już mam filmów i książek o wampirach, wikołakach i demonach. Zdecydowanie jest już tego za dużo.

 dziewczyna w czerwonej pelerynie

Pozyczyłam książkę około 18-letniej dziewczynie. Przeczytała i jej sie bardzo podobało.

W magicznym korowodzie z rusałką

wdm.dg

   W magicznym świecie jest grupa osobników, których wszyscy się boją. Drżą przed nim smoki, unikają okropne demony, nawet warszawska mafia nie chce im podpaść. Kim oni są? Pogromcami potworów? Złymi czarownikami? Gorzej! To... poborcy podatkowi.

   Nie ma magicznego stworzenia, który na myśl o Magicznym Urzędzie Skarbowym nie przełknie ze strachem śliny (lub jadu - co kto ma). Zwykła filia w Lublinie liczy sobie ponad 5000 tysięcy strasznych pokoi, archiwum, składów broni. Mają nawet własne komando (chociaż obecnie na urlopie zdrowotnym).

   Monika się nie boi. Monika jest praktyczną osobą i wie, że w dzisiejszych czasach ciężko o pracę. Zostaje poborcą. W ramach nowej pracy czeka ją ciężka przeprawa - okazuje się bowiem, że zwykłym człowiekiem tak do końca nie jest. Wodnik i jego żaby, niemiecki poborca Jeans, Pan Sprawiedliwość, demonica na szpilkach i smok na rencie - to tylko kilka zadziwiających postaci, którą główna bohaterka spotka na swojej drodze.

    "Podatek" Mileny Wójtowicz jest naprawdę niesamowitą powieścią. Ciekawy pomysł, lekkie pióro i zabawna historia, która wciąga czytelnika niczym rusałkowy taniec, a na dodatek ciekawi bohaterowie, którzy zaskakują na każdej stronie nowymi pomysłami - to wszystko składa się na naprawdę dobrą lekturę.

    Książkę polecam każdemu kto lubi czytać.

podatek wójtowicz

Skończył mi się Harry Potter...

wdm.dg

   Coraz więcej 20-letnich i inno-letnich czytelników ma poważny problem - Harry Potter się skończył!

  • 7 książek - przeczytane
  • 8 filmów - obejrzane
  • gry komputerowe - zakończone.              I co teraz?

Bez względu na liczbę przeciwników Harrego to nie da się ukryć - poruszył miliony. I teraz te miliony nie mają co czytać. Istnieje oczywiście cała masa zastępców, jednak Harry był tylko jeden. Wszelkiego rodzaju podobne książki już tak nie czarują, a poza tym co tu ukryć - skoro dorastaliśmy razem z Harrym (nie uwzględniam teraz wszystkich poniżej 20 roku życia) to może po prostu naprawdę dorośliśmy. Może "Artemis Fowl" już tak nie zachwyca, bo ma 12 lat, ciężko nam zagłębić się pod ziemią z czternastolatkiem w "Tunelach", czy przeżywać przygody z rodzeństwem Baudelaire'ów ("Seria niefortunnych zdarzeń"), bo jesteśmy za dorośli?

W 2010 roku wydawnictwo Sonia Draga wydała książkę Leva Grossmana "Czarodzieje". Bardzo zachęcająca, tajemnicza okładka z napisem "porywająca opowieść o magii i innych światach" i pozytywne recenzje sprawiły, że jeden egzemplarz szybko stał się moja własnością. Trochę bałam się jej czytać - dużo sobie po niej obiecywałam. W końcu zabrałam się za czytanie...

 

Na początku byłam bardzo rozczarowana. Książka okazała się kopią Harrego. Quentin był co prawda starszy i nie spotkał Rona, ale poszedł do magicznej szkoły, uczył się zaklęć, odkrywał nowe światy, poznawał zaskakujące fakty z życia czarodziejów. Opisane to było innym językiem, okraszone paroma przekleństwami i nauczali trochę innych przedmiotów, ale nadal był to doroślejszy Harry Potter.

Czytałam jednak dalej, bo pomimo uderzającego podobieństwa książkę czytało mi się bardzo dobrze. I nagle książka zaczęła się zmieniać - autor odszedł od drogi wyznaczonej przez Rowling i nareszcie zaczął tworzyć swoją historię. Nagle "Czarodzieje" okazali się tym czego szukałam - dojrzałą książką o magii. Bohaterowie są prawdziwi, mają wady i zalety, popełniają błędy, szukają swojego pomysłu na życie. Absolutną rewelacją jest Księga druga, która pokazuje nam życie głównego bohatera i jego kolegów po ukończeniu szkoły. Wcale nie jest różowo, magia daje im wiele, a może nawet za wiele. Czy grupka młodych magów, która 5 lat spędziła w szkolnych murach da sobie radę w prawdziwym życiu?

Polecam tę niesamowitą książkę dojrzałym fanom Pottera. I antyfanom też, bo Quentin mimo początkowych podobieństw nie jest Harrym. No i najważniejszy plus tej książki - nie ma w niej typowej walki dobra ze złem. Złych czarodziejów, dobrych czarodziejów, postaci kryształowo dobrych i złych do szpiku kości, tylko prawdziwi ludzie ze wszystkim co człowieczeństwo niesie.

czarodzieje grossman

Czekanie... Czekanie... ileż można?

wdm.dg

Niekwestionowanym numerem jeden na liście moich ulubionych książek jest seria - "Kroniki drugiego kręgu". W ciągu kilkunastu lat, od dnia kiedy po raz pierwszy przeczytałam "Naznaczonych błęktiem 1" miejsce w moim sercu na ulubioną powieść zostało zajęte i króluje tam aż do dzisiaj.

Nie potafię zliczyć ile razy, kiedy miałam zły dzień, potrzebowałam wsparcia, nudziło mi się, musiałam sprzątać (hehe!) czy chciałam przeczytać coś dobrego kiedy trafiła mi się kiepska książka, sięgałam po "Kroniki". Pełne magii, przyjaźni i przygód dawały mi zawsze odprężenie i radośc czytania.

Historia Kamyka, Myszki, Promienia, Nocnego Śpiewaka i innych to opowieść o grupce młodych magów, którzy wspólnie przeżywają przygody swego życia. Mozna próbować doszukiwać się podobieństwa do Harrego Pottera, ale to naprawdę nie to samo. "Kroniki Drugiego Kręgu" nie są książką o przygodach i życiu szkolnym, lecz o dojrzewaniu, wyborach i szukaniu własnej drogi.

 

Obecnie na cykl składają się 4 książki

  • "Naznaczeni błękitem 1"
  • "Naznaczeni błękitem 2"
  • "Kamień na szczycie"
  • "Piołun i miód"

Dwie pierwsze częśći powstały na podstawie opowiadań pani Białołęckiej zebranych w tomie "Tkacz iluzji".

 

Obecnie wszyscy czekają na kolejną część - "Czas złych baśni". Powieść jest wielką niewiadomą, która wśród fanów serii budzi duże niezadowolenie. Dlaczego? Otóż "Piołun i miód" został wydany w 2003 r. Jak łatwo policzyć na kolejna część czekamy już 8 lat i nadal nie ma widoków na to, że książka się wreszcie ukaże. Ale czekamy.  Czasem cierpliwie, czasem ze złością, jednak wiem, że kiedy "Czas złych baśni" wreszcie się ukaże, popędze do księgarni, z miejsca wybaczając autorce, że kazała mi tak długo oczekiwać na nastepną, niezwykłą książkę.

 

naznaczeninaznaczeni 2kamień na szczyciepiołun i miódczas złych baśni

 

Obecnie przygotowano nowe wydanie serii w nowych okładkach:

 

naznaczeni nowa okłnaznaczeni 2 nowa okł kamień na szczycie nowa okłpiołun i miód nowa okł

 

© Po co sięgnąć, co przeczytać
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci